Poznajcie trenera Tima

Poznajcie trenera Tima

Kuba Machowina: Jak zacząłeś swoją przygodę z futbolem?

Tim Bishop: Moją karierę zacząłem około 10 lat temu. Grałem w szkole średniej w New Jersey, chciałem kontynuować grę w college’u, ale na przeszkodzie stanęły kontuzje. Skontaktowałem się wtedy z kilkoma szkołami średnimi i jeden z trenerów dał mi szansę. Trenowałem O-Line, D-Line oraz inne formacje. Po tym znalazłem szkołę w Bronksie, w Nowym Jorku i dołączyłem do niej. Spędziłem tam cztery lata jako koordynator ofensywy.

To było dla mnie dobre źródło wiedzy, ponieważ trenowałem różne dzieci, niektóre z nich mówiły tylko po hiszpańsku, po angielsku w ogóle, czyli trochę jak w Europie (śmiech).

Moim następnym krokiem było zrobienie researchu w świecie. Stworzyłem swój profil na portalu Europlayers i pomogli mi  zdobyć kontakty. Tak trafiłem do Włoch. To była Trzecia Dywizja, futbol dziewięcioosobowy. Było to ciężkie doświadczenie, czasami trenowaliśmy na boiskach pokrytych piaskiem (śmiech).

Po Włochach wróciłem na parę miesięcy do USA, ale później wyjechałem znów, do Hiszpanii. Wszystko było ok, ale nagle tydzień przed rozgrywkami powiedziano mi: „Nie mamy pieniędzy” więc musiałem znaleźć inną pracę (śmiech). Podzwoniłem po kilku przyjaciołach i tak trafiłem do Polski, do Opola.

KM: Dlaczego wybrałeś futbol?

TB: Kiedy byłem dzieckiem, oglądałem futbol w telewizji. Futbol był zawsze obecny w moim domu. Zacząłem grać  kiedy miałem cztery lub pięć lat, a w wersję full kontakt kiedy miałem osiem lub dziewięć lat. Grałem na każdej pozycji (śmiech). Kiedy byłem małym dzieckiem byłem większy od wszystkich rówieśników, ale w szkole średniej wszyscy urośli, oprócz… mnie (śmiech). Grałem w O-Line, D-Line, jako Wide Receiver, jako Tight End, praktycznie wszędzie.

KM: Jak określiłbyś różnicę pomiędzy futbolem we Włoszech, w Hiszpanii i w Polsce? Jaka jest różnica pomiędzy zawodnikami?

TB: Myślę, że istnieją pewne podobieństwa oraz różnice pomiędzy zawodnikami w Europie. We Włoszech trenowałem w Trzeciej Dywizji, gdzie poziom był dość niski. W Hiszpanii dominował futbol w stylu „wesołych podań”, za to futbol w Polsce jest bardziej zbilansowany. Gra się tu bardziej fizycznie niż we Włoszech czy w Hiszpanii.

Co do graczy – We Włoszech oraz w Hiszpanii mają problemy z O-Line i D-Line, ciężko jest znaleźć dobrych zawodników na te pozycje. Z kolei w Polsce oraz w krajach północno-europejskich jest więcej dużych gości niż w południowej Europie. W Hiszpanii było może pięciu zawodników O-Line na cały zespół… (śmiech).

KM: Co myślałeś o Polsce, kiedy tutaj przyjechałeś? Czy coś wiedziałeś o naszym kraju?

TB: Byłem już wtedy w Europie, szukałem wtedy pracy na Starym Kontynencie, po Hiszpanii. Skorzystałem z okazji i przyjechałem tutaj. Moja babcia pochodziła z Polski, z Krakowa, więc jestem w jednej czwartej Polakiem. Moi rodzice urodzili się jednak już w USA, więc nie wiedziałem zbyt wiele o polskiej kulturze.

KM: Jesteś trenerem nowego klubu, który dopiero buduje swoją renomę i będzie to jego drugi sezon w historii. Co to oznacza dla Ciebie? Jakie są cele?

TB: Cele są zawsze takie same – uczynić graczy lepszymi, niż byli zanim tu przyszedłeś. Trzeba skupiać się na tym, jak czynić swój zespół lepszym, tydzień po tygodniu. Oczywiście celem długofalowym jest wygranie każdego meczu, trzeba się jednak skupiać na detalach – jak uczynić każdego z graczy lepszym po każdym treningu i znaleźć sposób, by zespół pozostawał wciąż głodny sukcesów oraz zmotywowany.

KM: Planujesz sprowadzić więcej nowych zawodników? Może jacyś z importu?

TB: Zdecydowanie tak. Chcemy sprowadzić tak wielu dobrych zawodników, jak tylko się da. To naturalne, że chcesz ulepszać swój zespół przez cały czas.

KM: Ciężko jest być głównym trenerem drużyny futbolowej?

TB: Jest wiele spraw do ogarnięcia. Najważniejszą z nich są ludzie – Musisz umieć zarządzać ludźmi oraz ich osobowościami. Trzeba znaleźć sposób, by wszyscy mogli razem koegzystować. Jest wiele aspektów, które nie mają nic wspólnego z boiskiem. Moim głównym celem jest zawsze to, by każdy był zmotywowany oraz skupiony na wspólnej pracy oraz celach,

KM: Dragons dołączyli do niedawno powstałego Związku Futbolu Amerykańskiego w Polsce. Co myślisz o nowym związku, ponieważ zmieniają się one praktycznie co rok lub dwa?

TB: To właśnie jest problemem… (śmiech). Bardzo lubię Dawida Białego, ma on bezstronne podejście i myśli on przede wszystkim o tym, co będzie najlepsze dla samych zespołów, a nie dla inwestorów kontrolujących zespoły. To właściwa osoba w roli Komisarza. On kocha przede wszystkim futbol i chce jak najlepiej dla futbolu w Polsce.

KM: Jakie są Twoje wzorce trenerskie, za którymi podążasz? Jaka jest Twoja ulubiona drużyna w NFL?

TB: Jestem z New Jersey więc moim ulubieńcem jest Bill Parcells, były trener Giants. Jego styl jest podobny do mojego – mówię prawdę, nie owijam w bawełnę, bardzo bezpośrednio. Mówię mojej drużynie czego potrzeba do zwycięstwa i czego dokładnie chcę od każdego z zawodników.

Urodziłem się 20 minut jazdy od stadionu Giants więc to jest właśnie moja ulubiona drużyna! Moimi ulubionymi graczami byli Lawrence Taylor i Phil Simms. Właściwie to spotkałem osobiście Phila Simmsa, może dlatego jest moim ulubionym gracze (śmiech).

KM: Planujesz zostać w Polsce dłuższy czas?

TB: Jestem bardzo oddany projektowi Dragons. Chce zbudować tutaj solidne fundamenty i jeśli będę czuł, że możemy budować tutaj program, który będzie stopniowo się rozwijał, z roku na rok, to nie widzę powodu, dla którego miałbym opuścić klub.

KM: Jakie są Twoje cele jeśli chodzi o Twoją karierę?

TB: Jestem realistą. Jestem niezwykle szczęśliwy, że mogę pracować i robić to, co kocham. Nie ma zbyt wielu miejsc pracy na świecie i w USA, gdzie można być jedynie trenerem futbolu na pełen etat. Jestem szczęśliwy i wdzięczny za to, że mogę być trenerem futbolu na pełen etat. I chcę zbudować zwycięski zespół w Wieliczce.

KM: Jaka jest Twoja filozofia trenerska?

TB: Wierzę w schematy, podstawy i technikę, której uczymy w prosty oraz zwięzły sposób. Wierzę w ustawienie zawodników na pozycjach, gdzie mogą odnieść sukces. Myślę, że ważne jest, by studiować każdego z graczy indywidualnie i odkryć co dany zawodnik robi dobrze, a co źle. Tu nie chodzi o pozycje na boisku, tu chodzi o określone zadania na boisku. To jak puzzle – dopasować każdy z elementów w odpowiednie miejsce.

Podczas treningów pracujemy w kółko nad tymi samymi ćwiczeniami. Nie musisz umieć 30 różnych ćwiczeń/technik – potrzebujesz znać ich tylko kilka, ale musisz je mieć dobrze wytrenowane, a przełoży się to na boisko podczas meczów. Wszystko sprowadza się do tego, by to, czego uczymy było proste i wykonywane na meczach. Oto recepta na sukces.

Niektórym graczom może się to nie spodobać, ale każdy musi zrozumieć swoją rolę oraz to, że robimy pewne rzeczy po to, by wygrywać mecze. To zadanie trenerów, by przekonać zawodników do zaakceptowania swojej roli i by wytłumaczyć im, jak ich rola jest ważna dla sukcesu całej drużyny.

KM: Co lubisz robić w wolnym czasie?

TB: Razem z żoną lubimy odkrywać nowe miejsca, zwiedzać muzea, próbować różnych kuchni. Lubimy podróżować, robić zdjęcia, etc.

Leave a comment